O mnie

Mam na imię Ewelina. Dorastałam w przepięknej wsi na Mazurach. To tam poznałam smak warzyw prosto z grządki, obdzierałam kolana spadając po raz kolejny z roweru, w piaskownicy gotowałam pierwsze potrawy z piasku zmieszanego z kawą i jajkami podkradanymi z maminej kuchni.

Na co dzień pracuję, studiuję socjologię i dzielę się jedzeniem – w rzeczywistości (z bliskimi) i wirtualnie (z czytelnikami bloga).

Uwielbiam gotować. Chociaż bardziej od gotowania lubię sprawiać innym przyjemność tym, co przygotowałam w kuchni. Wycinanie ciastek, mieszanie w garnkach, odmierzanie składników to też mój sposób na relaks, wyłączenie się z codziennego pędu. I dlatego właśnie powstał blog – żebym mogła dzielić się jedzeniem poprzez swoje przepisy. „Pyszne Wege” jest moją odskocznią, moim małym miejscem w sieci. A dlaczego wege? Ponieważ przez 6 lat byłam wegetarianką i uwielbiam tą kuchnię. Chcę też pokazać, ze wegetarianizm nie oznacza tylko jedzenia sałaty. 😉

Nie jestem dietetykiem ani specjalistą od zdrowego żywienia. Po prostu lubię i potrafię gotować. To, jakie potrawy można znaleźć  na moim blogu i jakich składników używam do ich przygotowania, jest odzwierciedleniem tego, jak żyję. Uważam, że nie powinniśmy traktować swojego ciała jak śmieciarki, która przyjmie wszystko, dlatego czytam skład kupowanych produktów, a większość posiłków, które spożywamy w naszym domu jest różnorodna, zbilansowana i oparta na tym, co zdrowe. Jednak zdarza mi się też skorzystać z sosu ze słoika albo mrożonych pierogów – bo robię sobie wolne od kuchni albo nie mam czasu na gotowanie.

Codziennie wypijam koktajl z warzyw lub owoców. Najlepiej zielony. Bo lubię, bo czuje się dzięki temu lepiej. Ale to nie oznacza, że od czasu do czasu nie upiekę ciasta z cukrem, masłem i na pszennej mące. Takiego, jak piekła moja Babcia. Bo też lubię, bo nie wyobrażam sobie domu bez zapachu świeżego ciasta i nie widzę niczego złego w kawałku biszkopta w towarzystwie filiżanki herbaty.

Stawiam na domowe jedzenie. Najczęściej z prostych składników, tanich i łatwo dostępnych. Bo tak, jak wiele innych osób, prowadzę domowy budżet, oszczędzam, bywam tak zabiegana, że nie mam czasu zrobić zakupów.

Zostaniesz ze mną na dłużej? 🙂

„Pyszne Wege” nie jest bezosobową stroną www. To część mnie, moja wirtualna oaza, miejsce spotkań z Wami. Nie chcę odgrywać tu jakiejkolwiek nieprawdziwej roli. Nie będę udawać, że codziennie na śniadanie piekę francuskie rogaliki, a moją lodówkę wypełniają produkty z najwyższej półki.  Nie pozmieniam składników w przepisie tylko dlatego, że mają swój bardziej modny odpowiednik. Kocham gotować i dzielić się jedzeniem z innymi – tylko od Was zależy czy poczęstujecie się kawałkiem czy poszukacie innego miejsca, jeśli w tym czujecie się niekomfortowo.

Zapisz