Historia od kuchni: Tradycje bożonarodzeniowe (cz.II)

Przeczytaj też : Historia od kuchni: Tradycje bożonarodzeniowe (cz.I)

 

Czas zaborów

Wiek XVIII i XIX to nie tylko czas powstania najważniejszych i najpiękniejszych kolęd i pastorałek, funkcjonujących do dziś takich jak Triumfy Króla Niebieskiego czy Jezus Malusieńki. To czas przenikania do polskiego ludu niemieckiej tradycji ubierania drzewek świątecznych. W Niemczech zwyczaj znany był już od średniowiecza, natomiast w Polsce, ze względu na implementowanie obcej tradycji w czasie zaborów, nie spotykał się on z jednoznacznie dobrym przyjęciem. W wielu środowiskach patriotycznych czy silnie związanych z kościołem katolickim zwyczaj przyozdabiania choinki krytykowany był ze względu na kultywowanie zwyczajów państwa zaborczego oraz jego pogański rodowód. Nie bez znaczenia pozostawał również fakt, że od dawna na naszych ziemiach znany był typowo polski zwyczaj wieszania i dekorowania tak zwanej podłaźniczki – gałązek jodły przystrojonych ozdobami. Początkowo choinkę ubierali wyłącznie przedstawiciele środowisk i rodzin miejskich, na wsiach pierwsze drzewka pojawiły się dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym.

christmas-1872420_960_720

Czasy zaborów spowodowały iż Święta Bożego narodzenia obchodzono w znacznie mniej hucznym nastroju. Wtedy też odnotowuje się początek zwyczaju zostawiania pustego miejsca przy stole wigilijnym. Niektórzy sądzą, że być może spowodowane to było ciągłym oczekiwaniem na ludzi, którzy zniknęli w powstańczych czy narodowowyzwoleńczych zawieruchach…

Na wigilijnym stole w opisywanych czasach zaczął królować barszcz i kapusta. To wtedy zaczęto podawać również różnego rodzaju barszcze z uszkami, dania grzybowe i, oczywiście, staropolski bigos. Nie wyparło to jednak ryb, również bardzo okazale reprezentowanych podczas uroczystej wieczerzy.

Od około 1840 roku polskie dzieci odwiedza również Święty Mikołaj. Nie oznacza to wcale, iż dziatwa urodzona przed tym pamiętnym rokiem prezentów świątecznych była pozbawiona – dużo wcześniej istniały rodzime odmiany sympatycznego pana z naręczem prezentów – starosłowiański Zimowy Spas, postać ze wszech miar tajemnicza roznosiła podarki 6 grudnia, Dziadek Mróz, tak bardzo propagowany za czasów komunizmu był w istocie postacią od wieków odwiedzającą najmłodszych mieszkańców ziem słowiańskich. Mali Kaszubi i Pomorzanie mieli za to swojego Gwiazdora – przykrytego pokaźną baranicą kolędnika, równie hojnego jak jego koledzy po fachu. Niestety, ten znany nam dziś św. Mikołaj, obecny od połowy wieku XIX podarki zostawiał na początku tylko dzieciom osób zamożnych. Szybko jednak i inni najmłodsi mogli liczyć na choćby mały smakołyk pod poduszką lub u swych drzwi.

christmas-2578790_960_720

Dwudziestolecie międzywojenne

Czasy II Rzeczypospolitej, nawet z racji czystej chronologii, są już najbliższe jeśli chodzi o nasze współczesne wyobrażenie świąt. Prasa jednak, która była już wówczas powszechna, nie zaczynała pisać o ich celebracji w listopadzie. Dziennikarze czekali z pierwszymi artykułami aż do grudnia. Przyznać również należy, że ówcześni żurnaliści starali się być bardzo egalitarni – w różnego rodzaju przepisach i poradach starali się łączyć potrzeby i aspiracje zarówno gospodarstw domowych zamożnych jak i nieco gorzej  sytuowanych.

Na początku dwudziestego wieku ludzie byli zdecydowanie lepiej zorganizowani – do normy należało bowiem zakończenie wszelkich świątecznych porządków na około dwa tygodnie przed świętami, ciasta natomiast czekały na pierwszą gwiazdkę już od 20 grudnia. Przywiązywano bowiem wielką wagę do tego, aby święta były faktycznie dniami przepełnionymi zasłużonym wypoczynkiem. Niżej podpisany, mimo swojego dość młodego wieku, doświadczył tego na własnej skórze. Jego babcia bowiem, która całe święta przygotowane miała na długo przed czasem, bardzo irytowała się kiedy okazywało się, że jakąś czynność sprzątania wykonywało się bezpośrednio przed wieczerzą wigilijną.

celebrate-2953723_960_720

Mimo iż tradycją świąteczną było przygotowywanie 12 potraw, niezamożna większość gospodarstw domowych tamtych czasów przygotowywała maksymalnie 3-4 dania. Był to zestaw standardowo obiadowy – zupa, danie rybne i deser. Poza tym, poszczególne dania nie różniły się zbytnio od tych, które królują na naszym stole dziś – była kapusta, barszcz czy karp.

Co ciekawe, ubieranie choinki być może nastręczało mniej trudności niż dziś. Prasa międzywojenna obfituje w reklamy gotowych zestawów bombkowych, zawierających około 150 ozdób i zróżnicowanych cenowo w zależności od ich okazałości. Były nawet promocje – do zamówień dodawano np. śpiewnik kolędowy. Gratis!

christmas-bauble-3019974_960_720

Mam nadzieję, że te kilka słów ode mnie, zarysowało zmieniające się oblicze świątecznej tradycji. Warto o tym pamiętać jak ktoś przy świątecznym stole zakrzyknie, że jakiś zwyczaj praktykowano od stuleci. Niezależnie od tego, życzę wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom wymarzonych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia!

 

Jedna uwaga do wpisu “Historia od kuchni: Tradycje bożonarodzeniowe (cz.II)

  1. Pingback: Historia od kuchni: Tradycje bożonarodzeniowe (cz.I) | Wege znaczy pyszne!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s