Historia od kuchni: Tradycje bożonarodzeniowe (cz.I)

Przeczytaj też : Historia od kuchni: Tradycje bożonarodzeniowe (cz.II)

Ten odcinek cyklu będzie nietypowy. Nie odnajdziecie w nim nowej historii jakiegoś dania czy produktu. Chciałbym natomiast przedstawić to, jak zwyczaje związane ze Świętami Bożego Narodzenia zmieniały się na przestrzeni dziejów. Postaram się pokazać iż to, co często nazywamy tradycją, nie jest nienaruszalnym monolitem, praktykowanym od wieków. Zapraszam zatem na małą przejażdżkę po historii tradycji bożonarodzeniowej.

christmas-2914850_960_720

Średniowiecze

Gdy mówimy o średniowieczu, pamiętać należy, że obejmuje ono bardzo długi okres. Rozpoczęło się bowiem symbolicznie w roku 476 upadkiem Zachodniego Cesarstwa Rzymskiego, koniec zaś datować można na trojaki sposób, wystarczy zatem stwierdzić, że była to druga połowa wieku XV. Właśnie w tej epoce, w pamiętnym roku 966, chrześcijaństwo oficjalnie dotarło na polskie ziemie, a mówiąc ściśle, na książęcy dwór Mieszka I. Zaimplementowanie nowej religii w młodziutkim kraju było zadaniem trudnym i czasochłonnym, wiele więc zwyczajów związanych z Bożym Narodzeniem wówczas dopiero raczkowało. Nie powinno być zatem dla Was zaskoczeniem, iż wielu mediewistów jest zdania, że tradycja Wigilii w Polsce liczy sobie dopiero około 400 lat. W przypadku tak drogiej nam wieczerzy w opisywanym okresie borykamy się, niestety, z brakiem źródeł jednak pewne poszlaki wskazują na fakt, że zaczęto wspólnie celebrować ją dopiero w końcu Średniowiecza. Miało to jednak najprawdopodobniej formę wspólnego czuwania. Znacznie bardziej rozpowszechnionym w tych zamierzchłych czasach zwyczajem okazała się szopka, którą przywieźli nam przedstawiciele zakonu franciszkanów i to już w wieku XIII.

jesus-child-3007032_960_720

Tradycyjny post dotrzymywany przez polskich chrześcijan w przeddzień pierwszego dnia Świąt wiązał się wówczas ściśle z kalendarzem liturgicznym, ale nie był niczym szczególnym. W czasach o których mowa posty przed świętami kościelnymi miały miejsce nawet kilkanaście razy w roku. W Święta Bożego Narodzenia należało, oczywiście pod groźbą kar, obowiązkowo uczestniczyć w Mszy Świętej oraz powstrzymać się od wszelkiego rodzaju pracy. Można więc stwierdzić, że dni te były celebrowane, miały jednak znacznie bardziej ścisły związek z życiem religijnym niż w czasach nam współczesnych.

Średniowiecze, a ściślej rzecz ujmując XV wiek, to też pojawienie się pierwszych polskich kolęd. Wówczas z łaciny przetłumaczona została znana większości pieśń pt. Anioł pasterzom mówił.

Wiek XVII

Stulecie to wybrałem jako cenzus, ponieważ właśnie wtedy świętowanie Bożego Narodzenia zaczęło mieć oblicze nieco bardziej podobne do dzisiejszego. Pierwszy powód dla którego moglibyśmy zatęsknić do tamtych czasów jest taki, że świętowanie trwało nie jak dziś, maksymalnie dwa dni, ale aż do Nowego Roku. Było ono naznaczone bardzo licznymi biesiadami przy suto zastawionych stołach oraz głośnymi zabawami. Jest i zła wiadomość – w niektórych regionach upowszechnił się dość dziwny dla współczesnych zwyczaj kradzieży, które miały przynieść szczęście. Zdarzały się rabunki mienia na dużą skalę, zazwyczaj kradziono jednak worki zboża, co potem kwitowano żartem. Miłośnicy diet natomiast będą zapewne strwożeni faktem, że w latach kwitnącej Sarmacji tradycyjna polska gościnność była traktowana niezwykle poważnie, a jej wyrazem był zwyczaj prynuki polegający na bardzo natarczywym przymuszaniu gości do objadania się i nadmiernego zapijania różnego rodzaju trunkami. Szczególnie to ostatnie było niezwykle ważne podczas bożonarodzeniowych przyjęć – alkohol spożywano w nieprawdopodobnych wręcz ilościach. To, co z pewnością w niektórych grupach przetrwało do czasów dzisiejszych to zakładanie się o to kto wypije duszkiem więcej wyskokowego napoju.

Boże Narodzenie doby rozkwitu szlachty polskiej nie miało jednak jedynie materialnego, czysto hedonistycznego oblicza. Miało ono również swoją stronę bardziej duchową, o czym świadczyć może nadejście zwyczaju wspólnego dzielenia się opłatkiem. Zwyczaj ten istniał jednak dużo wcześniej przed tym jak pojawił się w Polsce. Nasz kraj zawdzięcza go Włochom.

communion-2189665_960_720

Na ówczesnych wigilijnych stołach królowały ryby. Numerem jeden nie był jednak karp, którego mimo wszystko bardzo ceniono, ale szczupak. Jeżeli jesteśmy jednak przy karpiu, odnotować należy, że podawano go nie w galarecie a polanego… sosem piernikowym (z dodatkiem bakali lub imbiru).  Nic uczonym jednak nie wiadomo, aby podawano pierogi. Sugeruje się, że istniało ciasto, które z dużą dozą dobrej woli można by nazwać czymś do pierogów podobnym, funkcjonowało ono jednak tylko jako nieobligatoryjny dodatek do niektórych zup rybnych.

Warto odnotować, że wiek XVII przyniósł nam kolejną kolędę bez której nie sposób wyobrazić sobie świętowania – W żłobie leży. Autorem jej słów był sejmowy kaznodzieja, ks. Piotr Skarga, sama zaś melodia oparta jest o Poloneza koronacyjnego pisanego na cześć króla Władysława IV.

Jedna uwaga do wpisu “Historia od kuchni: Tradycje bożonarodzeniowe (cz.I)

  1. Pingback: Historia od kuchni: Tradycje bożonarodzeniowe (cz.II) | Wege znaczy pyszne!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s