Poznajmy się jeszcze raz. Tym razem zróbmy to, jak należy.

Coraz więcej osób zagląda na „Pyszne Wege” i zdaję sobie sprawę, że tym wpisem zniechęcę część z nich. Pewnie, że wolałabym, żebyście zostali, podpatrywali, gotowali razem ze mną. Ale jeśli ktoś ma mylne pojęcie o tym, co tu znajdzie, to chcę, żeby miał szansę odnaleźć inne miejsce, lepiej odpowiadające jego oczekiwaniom. Nie chcę walczyć na lajki, lawirować między oczekiwaniami, odgrywać roli. Chcę móc być autentyczna.

***

Mam na imię Ewelina. Za niespełna miesiąc skończę 28 lat.

Dorastałam w przepięknej wsi na Mazurach. To tam poznałam smak warzyw prosto z grządki, obdzierałam kolana spadając po raz kolejny z roweru, w piaskownicy gotowałam pierwsze potrawy z piasku zmieszanego z kawą i jajkami  podkradanymi z maminej kuchni, zawierałam pierwsze zwierzęco-ludzkie przyjaźnie.

desktop58

W życiu łapałam się różnych prac: rozdawałam ulotki, opiekowałam się chorymi, windykowałam, siedziałam „na słuchawkach”, sprzątałam, robiłam pizzę, pisałam teksty. I to robię nadal. Pracuję jako copywriter.
Poza tym, że pracuję, studiuję socjologię. To pierwszy rok i moje drugie podejście do zdobycia wyższego wykształcenia. Kilka lat temu byłam zaangażowaną studentką ratownictwa medycznego, jednak porzuciłam ten plan i postanowiłam znaleźć to, co naprawdę mnie pochłania, pozwoli mi rozwinąć się i przyniesie satysfakcję.

Teraz mieszkam pod Warszawą. Zawsze powtarzałam, że nie chcę mieszkać w Warszawie – nie lubię tego biegu, tłoku, korków. Ale w moim życiu pojawił się Arek i trochę odczarował to miejsce. 😉

Uwielbiam podróżować. To nie muszą być dalekie podróże. Czasami wystarczy rower i kilkadziesiąt kilometrów, żeby odkryć miejsca zapadające w pamięć. I zawsze w czasie takich podróży zabieram ze sobą aparat. Bo lubię kolekcjonować chwile. Lustrzanka pozostaje póki co w sferze moich marzeń, więc w plecaku wożę zwykłą „małpkę”.

11800259_846333948778487_3061187463821154505_n

Uwielbiam też gotować. Chociaż bardziej od gotowania lubię dzielić się jedzeniem, sprawiać innym przyjemność tym, co przygotowałam w kuchni. Wycinanie ciastek, mieszanie w garnkach, odmierzanie składników to też mój sposób na relaks, wyłączenie się z codziennego pędu.  I dlatego właśnie powstał blog – żebym mogła dzielić się jedzeniem poprzez swoje przepisy. „Pyszne Wege” jest moją odskocznią, moim małym miejscem w sieci.

Tego bloga założyłam ponad 3 lata temu. Zrobiłam to dla zabawy i nawet nie podejrzewałam, że tyle osób zechce korzystać z moich przepisów, że dzięki blogowaniu poznam innych blogerów, którzy przy okazji okażą się świetnymi, wesołymi i otwartymi ludźmi pełnymi pasji. Nie sądziłam, że stanę przed szansą prowadzenia warsztatów kulinarnych, osobiście poznam doskonałych szefów kuchni i nie przeszło mi przez myśl, że zechcą ze mną współpracować różne firmy, których produkty znałam ze sklepowych półek.

Nigdy nie aspirowałam do miana bloga prozdrowotnego. Nie jestem dietetykiem ani specjalistą od zdrowego żywienia. Po prostu lubię i potrafię gotować. To, jakie potrawy można znaleźć  na moim blogu i jakich składników używam do ich przygotowania, jest odzwierciedleniem tego, jak żyję. Uważam, że nie powinniśmy traktować swojego ciała jak śmieciarki, która przyjmie wszystko, dlatego czytam skład kupowanych produktów, a większość posiłków, które spożywamy w naszym domu jest różnorodna, zbilansowana i oparta na tym, co zdrowe. Jednak, gdy raz na jakiś czas nachodzi mnie ochota na frytki albo czekoladę, to też sobie tego nie odmawiam. Bo dopóki jest to sporadyczna zachcianka, nie wyrządza mi krzywdy, a jedynie poprawia nastrój. 😉 Zdarza mi się też skorzystać z sosu ze słoika albo mrożonych pierogów – bo robię sobie wolne od kuchni albo nie mam czasu na gotowanie.

Codziennie wypijam koktajl z warzyw lub owoców. Najlepiej zielony. Bo lubię, bo czuje się dzięki temu lepiej. Ale to nie oznacza, że od czasu do czasu nie upiekę ciasta z cukrem, masłem i na pszennej mące. Takiego, jak piekła moja Babcia. Bo też lubię, bo nie wyobrażam sobie domu bez zapachu świeżego ciasta i nie widzę niczego złego w kawałku biszkopta w towarzystwie filiżanki herbaty.

DSC06288Stawiam na domowe jedzenie. Najczęściej z prostych składników, tanich i łatwo dostępnych. Bo tak, jak wiele innych osób, prowadzę domowy budżet, oszczędzam, bywam tak zabiegana, że nie mam czasu zrobić zakupów.

„Pyszne Wege” nie jest bezosobową stroną www. To część mnie, moja wirtualna oaza, miejsce spotkań z Wami. Nie chcę odgrywać tu jakiejkolwiek nieprawdziwej roli. Nie będę udawać, że codziennie na śniadanie piekę francuskie rogaliki, a moją lodówkę wypełniają produkty z najwyższej półki.  Nie pozmieniam składników w przepisie tylko dlatego, że mają swój zdrowszy odpowiednik, który z pewnością byłby lepiej odebrany „przez publikę”. Kocham gotować i dzielić się jedzeniem z innymi – tylko od Was zależy czy poczęstujecie się kawałkiem czy poszukacie innego miejsca, jeśli w tym czujecie się niekomfortowo.

 

P.S. Chciałabym poznać Was. Dlatego napiszcie mi o sobie – czy to w komentarzu, czy w wiadomości prywatnej. 🙂

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s