10 podpowiedzi, jak nie marnować jedzenia

Nie znoszę marnować jedzenia. Po pierwsze, mam wyrzuty sumienia, jeśli przez moją nieuwagę jakiś produkt wyląduje w koszu, po drugie jest to wyrzucanie pieniędzy, które przeznaczyliśmy na zakupioną żywność, po trzecie, wyrzucona żywność to jednocześnie wyrzucone opakowanie, a więc kolejne „obciążenie” dla środowiska. Dlatego dziś postanowiłam podzielić się z Wami swoimi sposobami na niemarnowanie żywności. 🙂 

  1. Planowanie posiłków

 Układam posiłki w taki sposób, żeby mieć możliwość zużycia produktów, które pozostały mi z dnia poprzedniego, np. otwarty jogurt. Staram się też wyliczyć, ile jedzenia powinnam zrobić, żeby było w sam raz dla wszystkich, których chcę ugościć, czyli nie za dużo i nie za mało. Na początku najlepiej rozpisywać sobie, co planujemy gotować i jakie produkty będą nam do tego potrzebne.

  1. Lista zakupów

Często słyszę głosy, że nie powinno się robić zakupów na zapas. Ponieważ, ze względu na oszczędność czasu i pieniędzy, robimy na początku każdego miesiąca duże zakupy, dzielę produkty na dwie kategorie – takie, które mogę kupić od razu na cały miesiąc (np. woda butelkowana, mleko, mąka, makaron, ryż, konserwy) i takie, które kupuję na bieżąco (np. pieczywo, warzywa i owoce). Zawsze jednak ruszam na zakupy z dokładną listą, którą przygotowałam wcześniej planując posiłki i sprawdzając, co mam w szafkach, a czego brakuje. Na mojej liście znajdują się nie tylko nazwy produktów, ale też ich ilości, a w trakcie zakupów odznaczam sobie po prostu, co mam już w koszyku (korzystam z aplikacji Listonic).

  1. Analiza zakupów

Rejestruję nasze miesięczne zakupy, czy to przez zachowanie zrealizowanych list zakupów, czy przez paragony, czy notowanie. Forma jest dowolna. Ważne jest, żeby na podstawie każdego miesiąca wyciągać wnioski – czego kupiliśmy za dużo, co nie do końca przyjęło się w naszym jadłospisie, jakim zachciankom niepotrzebnie ulegliśmy i przede wszystkim, czy coś z zakupionego jedzenia zostało wyrzucone. Jeśli tak – dlaczego? Taka analiza pomogła mi na przykład w podjęciu decyzji o rezygnacji z kupowania pieczywa, chyba, że mamy w planach podróż i będziemy robić kanapki na drogę. W innych przypadkach pieczywo w naszym domu po prostu w dużej mierze było marnowane.

  1. Porządek w lodówce

Arek śmieje się, że nasza lodówka przypomina puzzle. Coś w tym jest. Wszystko ma w niej swoje miejsce. Produkty z krótszą datą ważności stoją zawsze z przodu. Warzywa przechowuję w przeznaczonej do tego szufladzie. Mam też oddzielną półkę, na którą trafia jedzenie pozostałe z danego dnia, np. ziemniaki, sałatka, zupa. Dzięki temu otwierając lodówkę widzimy od razu, co jest do jedzenia i po co powinniśmy sięgnąć w pierwszej kolejności. I nie, nasza lodówka nie jest duża, jakby mogło wydawać się po powyższym opisie – jest tylko dobrze zorganizowana. 😉

  1. Pojemniki

Mamy w domu mnóstwo pojemników przeznaczonych do przechowywania jedzenia. Jeśli coś zostanie z obiadu, wędruje do pojemnika, a następnie do lodówki. Dzięki temu produkty dłużej zachowują świeżość, nie są mokre od gromadzącej się wilgoci (jak w przypadku zawijania w reklamówkę), a więc i pleśń nie ma dobrych warunków do rozwoju.

  1. Mrożenie

Nie boję się mrozić produktów. Jeśli np. kupiłam dynię, która jest dla naszej dwójki za duża na jeden posiłek, kroję ją w kostkę, pakuję do torebki strunowej i wrzucam do zamrażarki. W ten sposób tworzę zapasy, które pozwalają mi szybko przygotować posiłek (wystarczy wrzucić warzywa na wrzątek, doprawić i mam zupę), ale też daje mi więcej czasu na wykorzystanie jakiegoś produktu.

  1. Dzielenie się jedzeniem

Czasami przyjmujemy gości. I wtedy, jako kucharka z zamiłowania, mogę dać upust swoim kucharskim zapędom i stać w kuchni kilka godzin przygotowując kolejne pyszności. I w tym szale zdarza mi się tak zapędzić, że po przyjęciu zostaje „góra” jedzenia. Wtedy łapię za pojemniki i pakuję ciasto i inne smakołyki, które następnie wręczam naszym gościom, żeby mogli zjeść w domu. 😉 Oni są zadowoleni, a u mnie nie zalega jedzenie, które musiałabym zapewne wyrzucić. Ale wcale nie musimy czekać na gości, żeby podzielić się jedzeniem. Możemy poczęstować sąsiadkę ciastem, podzielić się z kolegą kanapkami czy po prostu obdarować kogoś zapiekanką. My nie stracimy, sprawimy komuś przyjemność, a jedzenie się nie zmarnuje.

  1. Plan B na efekty eksperymentów

Prowadzę bloga kulinarnego, a to oznacza, że czasami eksperymentuję w kuchni tworząc całkowicie nowy przepis. I zdarza się, że coś nie wyjdzie. Pół biedy, jeśli potrawa jest po prostu bardzo przeciętna, gorzej, jeśli okazuje się całkowitą klapą i nikt nie chce tego zjeść lub ja nie mam odwagi komukolwiek pokazać mojego „dzieła” (bywa i tak). Dlatego zawsze przystępując do takich eksperymentów mam plan B na wykorzystanie nieudanego dania, np. zapiekanka ryżowa nie wyszła, bo całkowicie się rozpada, ryż nie skleił się z resztą składników – wykorzystuję go jako bazę do sałatki, pasztet warzywny rozpada się na milion kawałków i w ogóle nie przypomina pasztetu – robię wegetariańskie spaghetti w którym kawałki nieszczęsnego pasztetu zastępują mięso mielone.

  1. Małe opakowania i dystans do promocji

Na co dzień gotuję dla dwóch osób, dlatego nie kupuję dużych opakowań nawet, jeśli w ostatecznym rozrachunku są tańsze. Co z tego, że zapłacę mniej w sklepie, skoro połowę danego produktu musiałabym wyrzucić? Wyjątkiem są sytuacje, gdy planuję przyjęcie lub wiem, że danego produktu, np. przecieru pomidorowego, będę potrzebować do kilku posiłków z rzędu. Staram się też podchodzić z dystansem do promocji – wiem, co mamy w szafkach i w lodówce, więc oceniam, czy ten super tani ser jest nam rzeczywiście potrzebny? A jeśli mam na niego dużą ochotę, to od razu układam sobie w głowie plan na jego wykorzystanie. 

  1. Kreatywne wykorzystanie resztek

Jeśli mimo całego planowania, zostaną mi jakieś „resztki”, np. ugotowane warzywa, starty ser, pieczone ziemniaki, czy zupa, zawsze staram się je wykorzystać tworząc nowe danie na bazie tych właśnie resztek. Uwierzcie mi, że to niesamowicie pobudza kreatywność w kuchni.  Doskonałym sposobem jest też pizza lub zapiekanka a’la „czyszczenie lodówki” – jeśli mamy dużo resztek, np. gotowane jajko, dwa plasterki wędliny sojowej, ugotowanego brokuła itp., możemy połączyć je w fajne danie. 🙂

say-thanks

Chętnie poznam Wasze sposoby na to, żeby jedzenie nie wędrowało do kosza. 🙂

Zapisz

15 uwag do wpisu “10 podpowiedzi, jak nie marnować jedzenia

    • Tak, jak pisałam, na początku najlepiej rozpisywać sobie na kartce – jedna kartka to produkty, którymi dysponujemy, a druga planowane posiłki, które możemy z nich zrobić. I wtedy decydujemy, co jeszcze musimy dokupić. 🙂

  1. Bardzo ciekawy wpis. Marnowanie jedzenia to grzech. Jak pomyślę ile osób na świecie umiera z głodu to, całe myślenie i planowanie się zmienia. Z planowaniem posiłku to u mnie różnie, ale resztek na pewno nie wyrzucam- zawsze znajdę pomysł, aby je właściwie wykorzystać 🙂 Dziękuję za ten wspaniały wpis 🙂

  2. też bardzo nie lubię marnowania, wyrzucania jedzenia i udało mi się wyeliminować to w naszym domu niemal zupełnie. dobry pomysł z tym artykułem – zwracasz uwagę na problem. wiele osób o tym nie myśli, albo nie sądzi, że można nad tym zapanować. a można!

    • Oczywiście, że można! 🙂 Pewnie, że zdarzy się coś przeoczyć, ale w tej chwili u nas są to naprawdę sporadyczne przypadki. Chodzi o to, żeby próbować. 🙂

  3. Ale super z tą aplikacją! Robię zawsze listę (od jakiegoś czasu na telefonie), ale nie wpadłam na to żeby poszukać „mechanizacji”. Podbieram!
    A swoją drogą to okrutnie dużo jedzenia wyrzucamy… ja mam takie zawsze wyrzuty sumienia, że jadę kolejne kilka dni tylko na zapasach szufladowo-lodówkowych.

    • Tak, aplikacja jest świetna, bo akurat ta od razu sortuje produkty kategoriami, więc nie biegam od działu do działu w sklepie. 🙂

  4. Planowanie posiłków i zakupów to dla mnie najlepszy sposób na nie marnowanie jedzenia. Przy okazji duża oszczędność czasu bo nie muszę biegać po zakupy przed każdym obiadem 😉

    • Do tego oszczędność pieniędzy, bo każda dodatkowa wizyta w sklepie to dodatkowa pokusa, a pokusa to często parę złotych mniej w portfelu. 😉

  5. Niestety w krajach rozwiniętych marnowanie jedzenia jest na porządku dziennym, zwłaszcza w okolicach świąt. My staramy się gotować odpowiednie ilości, dbać o dobre przechowywanie, żeby jedzenie sie nie psuło i kupować racjonalnie. Pozdrawiam, Gustavo Woltmann

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s